• Polski
  • Deutsch
  • English

Zmienieni przez Arktykę

Czas pożegnań

17 sierpień 2018 r.

Nie można wrócić takim samym z podróży po Arktyce. Głęboko w sercu zostają wyryte obrazy, spotkania, przeżycia. Wraca się spełnionym i otwartym na kolejne marzenia.

Dużą radością jest witać przybywających pierwszy raz na Spitsbergen członków moich wypraw. Lądują na lotnisku, robią zdjęcia, dziwią się, że pomimo środka nocy jest widno. Najczęściej Longyearbyen jest zachmurzone, szczyty gór są przysłonięte. Już są podekscytowani, ale czy to wszystko?

Następnie trafiają do szarego portu, gdzie przy pomoście czeka na nich Azimuth. Jeszcze nie wiedzą, że już za kilka dni będą go traktować jak swój własny dom. I że z ludźmi, których być może jeszcze nie znają stworzą prawdziwą paczkę. Nie wiedzą, że te cztery liny trzymają ich przed wielką przygodą. I nie są najczęściej sobie w stanie wyobrazić co ich czeka. Dużo niewiadomych, niepewności, oczekiwań.

A potem, gdy już ostatnia lina uwolni jacht od pomostu rozpocznie się podróż, która na pewno wszystkich zaskoczy. Pierwszy kontakt z lodowcem, dzikimi zwierzętami, szczytami skąpanymi w słońcu mimo północy na zegarku. Totalne oderwanie się od codzienności, zgubienie łączności ze światem, odpoczynek połączony z kontemplacją.

Ileś dni później wracają jachtem do Longyearbyen i już wiedzą, że to nie szare miasto ze spacerującym reniferami, ale prawdziwa brama do Spitsbergenu. Że stąd startuje się w przedziwne podróże. I są już zmienieni przez Arktykę, włączeni w społeczność ludzi zakochanych w krainie lodu. I choć stąd odjeżdżają – zabierają w sobie zmrożoną w bryłkę lodu tęsknotę za poznaną krainę.

A ja zostaję na dłużej starając się zatrzeć różnice pomiędzy tym jak postrzegam Arktykę, a tym co uchyla przede mną sama.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
%d bloggers like this: